Son

niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 31 - Ponowne zatracenie siebie Cz. 1

Becząc, dysząc, szlochając i wściekle wycierając gorzkie łzy cieknące po policzku, wyszłam z pokoju, rozpaczliwie chcąc uciec od obfitości sporów, w których każde słowo wbijało się w moją klatkę. I znalazłam schronienie w pierwszym miejscu, o jakim mój chaotyczny i nieprzewidywalny umysł mógł pomyśleć.
Nowe informacje były dla mnie zbyt ciężkim balastem do uniesienia. Ciężkie i nagłe uderzenie w moją delikatność. Umysł nie był na tyle silny, aby unieść takie utrapienia. Krzyk przedarł się przez drżące gardło, odbijając się od ścian wymarłego pomieszczenia. Moje oczy natychmiast powędrowały do środku pokoju, gdzie wisiała rzecz do zadawania ciosów.
Instynktownie rzuciłam się na ciężką torbę. Zwinęłam dłonie w ciasne pięści, zmuszając swoją wagę do zaatakowania worka. Pozbywałam się energii, która wyraźnie krzyczała od środka, błagając o uwolnienie ciężaru, ciążącego na moim smutnym sercu.
Łzy wciąż ciekły strumieniami wzdłuż wzburzonych policzków. Ze zgrzytem zamknęłam oczy, dusząc słabe krzyki, gdy energia zanikała, wygasała. Zmniejszała moją chęć rzucenia się na duży, czerwony worek bokserski.
Ale czułam się dziko i poza kontrolą, i bez względu na to, że pożerało mnie zmęczenie, lekkomyślnie uderzałam, aby wyrządzić jak najwięcej szkód.
A ja wciąż nie byłam zaspokojona, tylko niespełniona i znużona.
Odpuściłam w przenikliwej bezsilności, nie byłam w stanie wyprowadzić swojego umysłu na trwałą ścieżkę, zostawiając tyle pytań bez odpowiedzi. Było wiele do przemyślenia, wiele pytań, tak wiele, że nie udało mi się zrozumieć. Mojemu mózgowi czegoś brakowało, pragnął odpowiedzi, które przyniosłyby spokój.
Nie wiedziałam, co się dzieje.
Miałam wrażenie, że moja złość w bardzo szybkim tempie wzrastała i wychodziła poza kontrolę, nie zostawiając żadnej racjonalności.
Nie wiedziałam, jak wiele minęło czasu, ale w końcu między moim głośnym krzykiem i płaczem, usłyszałam miękki i ochrypły głos Harry'ego. Sam ten dźwięk prawie przywrócił mnie do rzeczywistości, wyciągając z transu, w którym pragnęłam wszystko niszczyć.
- Kochanie?
Nie odpowiedziałam.
Wciąż płakałam, uderzając w ciężki worek. Robiłam to, ponieważ chciałam się wyzwolić, ale nie potrafiłam tego uczynić. Krzyk ponownie wyszedł spomiędzy moich warg.
Wołałam o pomoc.
Poczułam jak para ramion oplata mnie w ciasnym i bezpiecznym uścisku, odciągając z dala od worka treningowego, na którym próbowałam wylać szalejące emocje. Nie chciałam się poddać wygodzie Harry'ego, jaką starał się mi zaoferować. Wiłam się w jego ramionach, a szlochy wydobywały się z moich ust; szorstkie i twarde, rozrywały moje gardło jak nóż, pozostawiając słabe krzyki.
- Musisz się uspokoić, okej, kochanie? - spytał delikatnie, pozornie chcąc mnie powstrzymać. - Musisz się uspokoić i wszystko będzie w porządku.
Nie wiem, co było w jego niskim i chrapliwym głosie, i bez końca opiekuńczym tonie, który sprawiał, że bicie serca wracało do normy. Nie wiem, co w nim było, że moje ciało tak na niego odpowiadało; łatwo i zgodnie z życzeniem.
Wpływ Harry'ego na mnie był niewytłumaczalny. Nie potrafiłam tego zrozumieć.
Przestałam walczyć, bezwładnie opadając w jego ramiona. Nogi się pode mną ugięły i obydwoje upadliśmy na matę.
- Muszę zadzwonić do mamy - powiedziałam, spoglądając na chłopaka. Miałam tak wiele pytań, na które potrzebowałam odpowiedzi, tyle wątpliwości, które tylko ona potrafiłaby zaspokoić.
Byłam zdesperowana, aby wiedzieć, czego nie zrobiłam, chciałam znać wszystkie szczegóły, dlaczego pozbyła się mojego taty. Jeśli walczył, walczył dla mnie, jeśli ona wiedziała, że nie żył, to dlaczego mi nie powiedziała?
- Nie - odpowiedział natychmiast, kręcąc głową w proteście. - Przepraszam, kochanie.
- Ale...
- Nie - powtórzył.
- Ale ja tylko...
- Powiedziałem „nie”, Birdy. - Podkreślił każde wypowiedziane słowo.
Smutny wzrok powędrował na moje kolana, kiedy potulnie kiwnęłam głową w porażce. Przełknęłam ślinę, starając się nie czuć zraniona przez jego odpowiedź, czułam się jak niegrzeczne dziecko.
Palec wsunął się pod moją brodę i nie mogłam już dłużej patrzeć na swoje kolana, ponieważ podniósł moją głową.
- Przejdziemy przez to razem, okej? - powiedział pocieszająco, kiwając głową, zachęcił, abym zrobiła to samo.
Starałam się słabo uśmiechnąć, ale łzy znów zaczęły uciekać z oczu. Grymas przejął moją twarz.
- Co się stało? - zapłakałam. - Czuję, że ponownie się zatraciłam i nienawidzę tego - jęknęłam, czując się całkowicie bezradna, uginałam się pod ciężarem nowych wiadomości, które zostały mi narzucone.
Nie potrafiłam zrozumieć myśli oraz uczuć, które mocno się mnie uczepiły. Emocje tak bardzo mnie przytłaczały i obezwładniały, że nie byłam zdolna do poradzenia sobie z nimi.
Co się stało? Wytarłam łzy, wściekła, że musiałam z nimi walczyć. Dlaczego nie potrafiłam zaakceptować tej sytuacji spokojnie i racjonalnie, biorąc głęboki oddech i kiwając głową? Dlaczego nie mogłam sobie z tym poradzić? Dlaczego musiałam być tak słaba?
- Jest dobrze, kochanie. Jest dobrze - zagruchał cicho.
Starałam się, aby jego chrapliwy głos, zatrzymał mój płacz, ale odmówił temu. Drżałam w jego ramionach, kiedy zaciągnął mnie na swoje kolana. Moja głowa wbiła się w jego klatkę, a łzy zaczęły moczyć cienki materiał koszulki.
Delikatnie zacisnęłam pięści na jego koszulce, porzucając beznadziejną próbę powstrzymania szlochu, który rozdzierał moje gardło i wędrował po pokoju. Pozwoliłam sobie płakać, bezradna i bezsilna wobec łez, niszcząc tamę, którą wybudowałam.
Nie byłam w stanie rozszyfrować emocji, które we mnie krążyły. Czysty chaos zapobiegał racjonalnemu myśleniu. Musiałam znaleźć w sobie jakieś zdrowie psychiczne, które mogłaby pomóc z znalezieniu opanowania i spokoju.
Spędziłam minuty albo godziny w ramionach Harry'ego. Jedynym dźwiękiem, jaki można było usłyszeć, był mój płacz.
- Będzie dobrze - szepnął, i mimo że mu nie uwierzyłam, kiwnęłam głową, żałując, że to nie może być prawda.
W końcu odsunęłam się, nie zauważając, jak prawa ręka Harry'ego owinęła się wokół mnie. Jego kostki były pobrudzone, co mogłam tylko przypuszczać, krwią Liama. Skrzywiłam się i wtedy dotarły do mnie wyrzuty sumienia.
- Wszystko z nim w porządku? - zapytałam nieśmiało, spoglądając spod swoich mokrych rzęs w zielone tęczówki Harry'ego.
Odwzajemnił mój grymas. Zmarszczył brwi w odpowiedzi na moje niewinnie, spokojne pytanie.
- Jeśli nie byłoby to dla ciebie, wyszedłby gorzej - powiedział ponuro, spokojnym głosem, ale delikatnie skażonym gniewem.
Spuściłam wzrok na swoje kolana, nie cierpiałam, kiedy łzy spływały po moich policzkach, nie cierpiałam uczucia współczucia i sympatii skierowanych w stronę Liama. Być może powinnam go nienawidzić, ale nie lubiłam udawać czegoś, co nie byłam prawdą. Nie odwzajemniałam tej goryczy. To była cecha ludzi, którą trudno jest zrozumieć, ale nie potrafiłam zmusić siebie do nienawidzenia kogoś. Nie mogłam zmusić się do nienawidzenia Liama.
On wyraźnie walczył ze swoimi problemami, a odwzajemnienie nienawiści nikomu nie pomoże. Chciałam znaleźć wyjście z tej sytuacji i chciałam, aby nie zadawał mi więcej bólu swoimi słowami, ale tak robił, a nienawidzenie go tego nie zmieni - to z pewnością nie sprawiłoby, że poczułabym się lepiej.
- Hej - odezwał się delikatnie Harry - Nie chcę, abyś o nim myślała. Posłuchaj mnie, on nie jest tego wart. Nie po tym, jak cię potraktował i co ci powiedział.
Spojrzałam na niego.
- Nie możesz winić człowieka za zranienie - odparłam równie miękkim głosem.
Kolejna mała zmarszczka pojawiła się na czole Harry'ego. Wyglądał, jakby jego mózg rejestrował słowa, które powiedziałam, jakby rozważał nad odpowiedzią, ale nie lekceważył mojej wypowiedzi, pozwolił, aby przeszła obok niego. Nie wyglądał na złego, ponieważ ja też nie kierowałam gniewu w kierunku Liama; nie wydawał się również rozdrażniony.
Jego spojrzenie zamgliło zamyślenie, oblizał wargi zanim je otworzył. Patrzył na mnie, jakby był zasmucony brakiem mojej nienawiści do Liama.
- Zapomniałem, jak dobre jest twoje serce.

____________________________

Rozdział będzie podzielony na 2 części, bo nie okłamujmy nikogo, nie wyrobiłam się. Taak, teraz powinien być moment, gdzie się usprawiedliwiam, ale prawda jest taka, że za mało spałam i odsypiałam to popołudniami, więc... no. :)
A tak w ogóle, woah, czy wy to widzicie? 82 tys. wejść, 79 obserwatorów, a tydzień temu pobiliście rekord dziennych wyświetleń bloga, który wyniósł aż 1212. WOW, WOW! Jestem w szoku i dziękuję każdej, nawet tej, która trafiła tu przypadkiem i od razu wyszła, osobie, czytającej nasze tłumaczenie.
2 część pojawi się pewnie w połowie tego tygodnia :)
Miłej niedzieli.
Spóźnione, Wesołych Mikołajek. Och, i czy ja jako jedyna nic nie dostałam?
Pamiętajcie o twitterze (klik), na którym często pojawiają się spoilery z następnego rozdziału i ważne informacje.
Asku (klik), na którym jest bardzo mało pytań od was, a chciałabym żeby było ich więcej.
I Wattpadzie (klik), na którym rozdział pojawi się w całości.
Dziękuję za uwagę.


Zostaw po sobie komentarz.
Możesz również wyrazić swoje zdanie na twitterze z hashtagiem #LittleBirdPL.


34 komentarze:

  1. Jej jestem pierwsza . Czekam na nexta, troche sie w nim nic ciawego nie dzieje ale i tak super . Xx

    OdpowiedzUsuń
  2. ahh ta Birdy :) dziwne z niej stworzenie XD
    do nn :)
    J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda mi Birdy, ale chyba trochę przesadza. Moim zdaniem zbyt emocjonalnie reaguje.
    Ale uwielbiam opiekuńczego Harry'ego.
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Racja. Harrego nie lubiła na początku chociaż był dla niej miły, a Liam powiedział jej takie rzeczy, ale go nie obwinia za nic. Nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem Birdy nienawidzi Liama, ponieważ część jej umysłu obwinia się na jego odczucia wobec niej. A Harry'ego nie miała szansy rozumieć, nie na początku.
    Czekam na nn ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie ta cała sytuacja, zobaczymy co będzie dalej. Czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. sama jestem BARDZO wrażliwa i uczuciowa. Serio, płacze milion razy dziennie o głupoty, ale uważam, że Birdy przesadziła. Myślę, że chodzi o to, że myślała, że Harry nie ma powodu, a Liama usprawiedliwiała stratą ojca i wg / Pati

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe co będzie dalej

    OdpowiedzUsuń
  9. Już dawno porzuciłam próbę zrozumienia Birdy. Ona jest pełna sprzeczności.
    Anyway, uwielbiam ten rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Birdy jest tak nieogarnięta uczuciowo że to tragedia...

    Nie martw się ja też nic nie dostałam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Birdy jest bardzo pogwatmaną dziewczyną. Kiedy myślałam, że ją rozgryzłam, to ona zmienia swoje zastawienie i znowu nic nie wiem. Tak btw to Liam to dupek, ktory mysli tylko o sobie

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takiego Harry'ego ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedy jest bardzo skomplikowana, ale to zrozumiałe przez to co ja spotkało. W jej głowie nadal jest mnóstwo pytań i pewnie na większość nigdy nie znajdzie odpowiedzi. Dobrze że Harry daje jej w końcu wsparcie, a zachowania Liama nie umiem zrozumieć. @bumbumbumxx

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie moge się doczekać next! <333

    OdpowiedzUsuń
  15. myśli Birdy są strasznie zagmatwane i trudno ogarnąć ale ogólnie fajnie, nie mogę doczekać się next'a *_*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki świetny rozdział! *o*
    Tez nie ogarniam Birdy... Jej tok myślenia powala xd
    Czekam na nexta xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak trochę nic nie dzieje w tym rozdziale, ale i tak boski.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow.
    Właśnie skończyłam czytać wszystko od początku bo dopiero co natknęłam się na ten blog. Tłumaczenie jest świetne i mam nadzieje, że pomimo tego, że prosicie o komentarze a ich liczba wzrasta i maleje co może być frustrujące nie odłożycie tego na bok.
    Błagam dodajcie już druga część tego rozdziału. Ten cały zwrot akcji jak i zachowanie Harrego jest niemożliwe. Jeny jest tyle możliwości jak to potoczy się dalej. Czy porwanie jest związane z pokrewieństwem z Liamem albo to wszystko przez samolubność Hazz, nie wiem co to jest jaka jest przyczyna i w ogóle zżera mnie ciekawość.
    Ale nie chce gdybać tylko czytać PROOSZE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah i głęboko zastanawia mnie to jak czuje się Birdy. Jest zagubiona i to ogromnie przytłacza. Znalazła się w opłakanej sytuacji. Jest taka krucha, a w jej uczuciach 'grzebie' miłość do porywacza co daje mieszankę uczuć, na które nie zasłużyła.
      @Olcik98

      Usuń
  19. DALEJ!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Czemu tak mało komentarzy ludzie! Komentujcie to!

    OdpowiedzUsuń
  21. Czekam i czekam, połowa tygodnia mija a tu nic.. W tym rozdziale mało się dzieje więc nie będzie tylu komentarzy co przy innych. Czekam z niecierpliwością na drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Harry jest taki kochany <3

    OdpowiedzUsuń
  23. To ff jest świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. będzie dzisiaj następny? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ''Nic się nie dzieje w tym rozdziale''
    *prycha*
    Dla mnie zawsze się coś dzieje, po prostu idealnie opisane uczucia ♥.
    Czekam na next, miłego dnia :).

    OdpowiedzUsuń
  26. posralam sie! w 4 godziny bez przerwy czytam to tlumaczenie <3 jezu zakochalam sie :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszyscy uważają, że to co Liam zrobił jest złe, że to dupek i tak dalej...
    Ja osobiście uważam, że wcale taki nie jest, nie jest zły, tylko zraniony. Przez połowę swojego życia nie miał ojca, po czym odzyskał go tylko dlatego, że ten nie miał gdzie się podziać. Jego ojciec nawet nie starał się naprawić relacji między nim a synem, dolewał tylko oliwy do ognia, wspominając przy nim o swojej kochanej córeczce. Liam po prostu cierpi, przez brak jednego z rodziców. Dodatkowo jego ojciec popełnił samobójstwo, co już całkiem go zniszczyło..
    A Birdy bardzo dobrze robi, nie gniewając się na Liama :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Sytuacja z Harrym nie jest nawet trochę podobna do tej z Liamem.
    Harry jest jej porywaczem, oczywiste jest więc jest to, że go nienawidziła, choć starał się być dla niej miły.
    Błagam was, kto normalny byłby miły i nie darzyłby swojego porywacza nienawiścią ??? Przecież on ją porwał, zamknął w domu i nie pozwala jej wyjść. Birdy nawet nie może zadzwonić do własnej matki. Dziewczyna nie może normalnie żyć.
    Tego co ona przeżywa nie można nazwać życiem... to udręka.

    OdpowiedzUsuń