Son

niedziela, 17 sierpnia 2014

Rozdział 20 - Wyznanie porywacza

Naprawdę starałam się zasnąć. Zmusiłam powieki do zamknięcia i skuliłam się pod grubą kołdrą, próbując oczyścić mój umysł z wszelkich trosk i wątpliwości, i pytań, do których chciałabym się odnieść po małym odpoczynku.
Jednak bez względu na to, jak bardzo się starałam, sen nie chciał przyjść.
Oskarżyłam Louisa, jak również Harry’ego. 
Moje myśli powróciły do siniaków na ciele Harry’ego i zastanowiłam się, co musiał zrobić, że je otrzymał. Pomyślałam, dlaczego odczuwałam tak silną potrzebę, by wiedzieć, co się stało? Dlaczego to się stało i kiedy.
Leżałam rozbudzona, a mój umysł miał zamiar plątać mi figle. Drgałam, słysząc najmniejszy hałas i wielokrotnie panikując, że to nie tylko przewidzenia. Miałam irracjonalną fobię klaunów i Louis na pewno nie pomógł w jej redukcji, poprzez zmuszanie mnie do oglądania filmów o zabójcy klaunów.
Byłam zaskoczona skrzypieniem podłogi i stwierdziłam, że dziwny kształt za zasłoną to zdecydowanie klaun.
Nienawidząc siebie, westchnęłam i zrzuciłam kołdrę na bok. Zadrżałam, ale nie z zimna i zrobiłam cichy, szybki spacer do drzwi sypialni Harry’ego. Miedzy naszymi pokojami odległość była niewielka, za co byłam wdzięczna, bo nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że coś się wydarzy.
Cicho zapukałam.
- Harry? – szepnęłam, nieśmiało otwierając drzwi.
Minęło kilka chwil, aż zauważyłam Harry’ego i z usłyszałam, jak przewrócił się z ledwo słyszalnym jękiem, a następnie włączył lampkę znajdującą się na szafce obok łóżka; słabe światło rozświetliło pokój. Usiadł i się skrzywił; jego włosy były poczochrane, a oczy zaspane.
- Birdy? – zapytał zmęczonym, zdezorientowanym tonem.
Skinęłam głową.
- Wiem, że jesteś na mnie zły i pewnie nie chcesz mnie tutaj, ale Louis włączył straszny film o klaunach i ja… ja po prostu tak bardzo nienawidzę klaunów. I jestem przekonana, że klaun czai się w moim pokoju… To brzmi niedorzecznie, ale oglądałeś Supernatural? Takie rzeczy mogą się zdarzyć – wymamrotałam. – To głupie, bo zachowuję się jak jakaś stereotypowa dziewczyna. – Wzięłam głęboki wdech, próbując się uspokoić. – Wiem, że jestem mięczakiem i nienawidzę siebie za to, ale… boję się – jęknęłam i zmarszczyłam czoło, przygryzając wargę i nerwowo ciągnąc za rękawy.
Cisza trwała przez kilka sekund, aż wreszcie Harry przesunął się, tworząc wolne miejsce obok siebie i odrzucił kołdrę.
- Wejdź.
Chętnie uciekłam mojej fobii do komfortu i bezpieczeństwa, delektując się ciepłem ciała Harry’ego, gdy położyłam się obok niego. Odetchnęłam z ulga, czując się niezaprzeczalnie bezpieczna.
Ciało Harry’ego lekko docisnęło się do mojego, kiedy pochylił się, by wyłączyć lampkę, jednak niespodziewanie odchrząknął, opadając z powrotem na materac i porzucając starań, aby uczynić pomieszczenie zupełnie ciemnym.
Ściągnęłam brwi i usiadłam, odsuwając pościel. Spojrzałam na Harry’ego; jego czoło było zmarszczone, a zęby zaciśnięte, gdy próbował stłumić  dźwięki, sugerujące ból, ale ja usłyszałam już wystarczająco. Nieśmiało dotarłam do Harry’ego, będąc ostrożną.
Delikatnie podniosłam koszulkę, zdobiącą jego klatkę piersiową i sapnęłam, gdy moje oczy zauważyły siniaki i stłuczenia, w wielu miejscach skóra była ciemna, w innych żółta i fioletowa, głęboko i boleśnie niebieska.
- Harry – pisnęłam.
Wydawał się ignorować moje działania w tym czasie, ale, jakby zdając sobie sprawę z tego, co wolno mi robić, zacisnął dłoń na materiale koszulki i ostro pociągnął ją w dół.
- Nie, Birdy – warknął. – Nie zrobimy tego.
Mój wzrok wciąż spoczywał na jego brzuchu, mimo koszulki, która skrywała jego obrażenia. Nerwowo zagryzłam wargę.
- Co? – zapytałam słabym głosem. – Nie będziemy dyskutować, dlaczego zostałeś pobity na miazgę?
Jego oczy zwęziły się w szparki, gdy na mnie spoglądał. Byłam w stanie poczuć jego gniew, przecinający atmosferę jak nóż. Nie miałam pojęcia, jakie będą konsekwencje, jeśli nadal będę naciskać, ale nie mogłam pozwolić mu mnie odepchnąć.
Wiedziałam, co może zrobić, ale nie mogłam się teraz wycofać i dopuścić, jakby to nie miało znaczenia. A miało. Siniaki na jego skórze miały znaczenie. To nie było coś, co mogłam zignorować. To nie było nic.
- Odpuść, Birdy. Mówiłem, że nie chcę o tym, kurwa, rozmawiać. Chcę zapomnieć, że to kiedykolwiek się, do cholery, wydarzyło.
Wzdrygnęłam się na brutalność okazaną w jego słowach, zastanawiałam się, czy to był jego sposób, aby mnie uspokoić, powiedzieć, że wszystko w porządku i żebym zostawiła ten temat, to było kiepskie i daremne, a ta słaba próba spowodowała tylko, że moja ciekawość wzrosła; gromadziła się we mnie prawdziwa troska.
Zmusiłam się do utrzymania kontaktu wzrokowego, tak naprawdę chcąc uciec od jego intensywnego spojrzenia, jednak nie zrobiłam tego. Nieśmiało rozchyliłam usta, mój głos wciąż był cienki, ale bez względu na to jaki był, chciałam, żeby Harry wiedział, że nie odpuszczę tak łatwo. Chciałam być irytująco uparta i wytrwała w tym, przynajmniej do czasu dopóki nie potwierdzi moich pierwotnych przypuszczeń, nawet gdyby miał to zrobić tylko w kilku słowach,
- J-ja... – Wzięłam głęboki oddech, moja zdeterminowana postawa perfekcyjnie odzwierciadlała mój ton. – Chciałam po prostu wiedzieć, że z tobą wszystko w porządku, a sądząc po tych stłuczeniach – tak nie jest.
Harry nawet w najmniejszym stopniu nie wyglądał na takiego, aby schlebiała mu moja troska o niego, nawet w niezwykłych nadzwyczajnych okolicznościach, a moja odpowiedź rozgniewała go do gorszego stopnia.
To było kiepskie, ale odezwałam się w celu załagodzenia gniewu, który w nim wrzał. 
I nagle przyszło mi do głowy, że tak naprawdę nic nie wiem o Harrym, tylko te kilka rzeczy, o których Louis mi powiedział, kiedy po raz pierwszy go spotkałam. Harry nigdy nie mówił o sobie i o swojej przeszłości; nie powiedział, dlaczego taki był, czy coś mu się przydarzyło, nic o rzeczach, które zrobił, których nie zrobił; po prostu nic.
- Louis powiedział mi… coś, kiedy go poznałam – powiedziałam sugestywnie cicho, mając nadzieję, że być może otworzy się po mojej wypowiedzi, że powie mi o czymś, o czym nigdy nikomu nie mówił, o czymś, co siedziało w nim bardzo długo.
Ale Harry i ja byliśmy bardzo różnymi ludźmi.
Zmrużył oczy i zacisnął szczękę, kiedy się na mnie gapił.
I wtedy zdałam sobie sprawę, że potrzeba więcej niż kilka słów pocieszenia, żeby się przede mną otworzył. Pomyślałam, że nie będzie tak łatwo rozbić muru, którym się otoczył; Harry miał inne zdanie, co do tego, że byłam naiwna i chciałam ufać ludziom, chciałam się przed nim otworzyć, pozwolić mojej osłonie opaść dla każdego, kto miałby odrobinę czasu, aby mnie wysłuchać.
- Co ci powiedział? – zapytał i choć jego głos był dość cichy, to kontrolował jego siłę. Dobrze znany gniew był widoczny, a podkreślała go wściekłość, która mówiła mi, że powinnam przerwać tą rozmowę o wiele wcześniej i, że nie powinnam go naciskać na rozmowę, której on nie chciał.
- T-tylko to, że nie jesteś złym człowiekiem, po prostu miałeś złą przeszłość – powiedziałam cienkim głosem, obserwując jak jego ciało napina się bardziej, kiedy podniósł się.
- Nie miał żadnego prawa, żeby ci to, kurwa, mówić. – Splunął.
Zacisnął szczękę, a kolor oczu stawał się ciemniejszy, kiedy jego ciało jeszcze bardziej się napinało. Bez żadnego słowa zrzucił z siebie kołdrę i wstał, i choć nic nie wskazywało na to, że te gwałtowne ruchy były bolesne, nie byłam na tyle nieświadoma, aby myśleć, że tak nie było.
Harry nie raczył na mnie spojrzeć ani wydać z siebie żadnego słowa, gdy wyszedł z pokoju.
Siedziałam przez chwilę albo i nawet dwie, niewątpliwie uczucia były przygnębione przez moją odpowiedź, być może byłam przygnębiona przez siniaki, osłabiające jego skórę, a malinki na mojej szyi były absolutnie niczym w porównaniu z jego obrażeniami. Drzwi zostały otwarte, ale zdałam sobie sprawę, że tak szybko nie wróci. A walcząc z jakąkolwiek racjonalną częścią mnie, zakończyło się to na pragnieniu pójścia za nim.


Pojawiłam się w wejściu do salonu i pchnęłam otwarte już drzwi. Światło było włączone, a Klusek prawdopodobnie spał w swoim posłaniu w kuchni, podczas gdy Harry siedział na jednym z foteli w pozycji podobnej do wcześniejszej, ramiona miał oparte na kolanach, a zaciśnięte pięści zwisały w powietrzu przed nim, kiedy głowę miał spuszczoną, a oczy przyklejone do podłogi.
Zaryzykowałam, biorąc głęboki oddech.
- Mój pierwszy chłopak, w którym byłam przekonana, że byłam zakochana, zerwał ze mną, bo nie chciałam z nim uprawiać seksu, a potem rozpowiedział całej szkole, że zrobiliśmy to za szkolnymi komórkami na rowery, och, a potem z dnia na dzień zaczął chodzić z moją tak-zwaną-najlepszą-przyjaciółką. – Dzielnie utrzymywałam na nim wzrok, aż w końcu spojrzał w górę, gniew wciąż był obecny, ale kontrastował z oczywistym zamieszaniem; zmarszczył brwi, kiedy na mnie spojrzał.
Harry milczał przez chwilę, prawdopodobnie zastanawiając się nad odpowiednią odpowiedzią na mój nagły wybuch, a kiedy już otworzył swoje usta, przerwałam mu, kontynuując swoje wyznania.
- Kiedy miałam trzynaście lat moja mama powiedziała mi, że zostanę adwokatem jak ona, choć ta myśl sprawiała, że miałam ochotę zwinąć się w kłębek i zacząć płakać, nigdy nie powiedziałam jej, kim bym chciała być, bo tak naprawdę nie wiem i dlatego, że bałam się, że mnie znienawidzi – nadal tak jest.
Harry zorientował się co robię, a mi ulżyło i byłam bardzo wdzięczna, kiedy mały uśmiech pojawił się na jego ustach. Wydawało się, że cała złość z niego wyparowuje.
Kontynuowałam, nie zastanawiając się, dlaczego to wszystko mówię swojemu porywaczowi.
- Mój dziadek wybrał dla mnie imię jako specjalny urodzinowy prezent, ale moja mama wielokrotnie starała się je zmienić, bo go nie cierpi i uważa, że jest śmieszne. Mój dziadek był ‘wolną duszą’, a ona tego nienawidziła, a ja właśnie za to go kochałam. Nie obchodziły go błahe rzeczy w życiu, interesowały go rzeczy, które miały znaczenie.
Uśmiechnęłam się smutno, rozpaczliwie mając nadzieję, że moje próby, aby Harry się otworzył działają. Nie powinnam podejmować tej próby; nie powinnam troszczyć się o Harry’ego, jeśli on nie chciał się przede mną otworzyć; nie powinnam się w najmniejszym stopniu przejmować tym, dlaczego postanowił być zamkniętą książką, odłączony wciąż mnie odpychając.
Ja ufałam zbyt łatwo; Harry ufał zbyt mało.
Ledwo go znałam, ale zdawałam sobie sprawę, że z nim nic nie wydaję się być takie proste. Był skomplikowanym człowiekiem, a ja nie potrafiłam go zrozumieć, w przeciwieństwie do innych nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego taki był, nie rozumiałam, co mu pozwalało na podejmowanie tak irracjonalnych decyzji i nawet nie mogłabym o tym pomyśleć. To jednak nie oznaczało, że nie chciałam go zrozumieć.
Harry zakasłał przez chwilę wyglądając na zakłopotanego, dopóki się nie poprawił.
- Moja, uh – zaczął ochryple – była dziewczyna zdradziła mnie.
Jego usta ponownie się zamknęły, choć powiedział tak niewiele, to jednak było coś. Podzielił się ze mną czymś tajnym, wydał swój sekret, nieważne jak małe to było byłam mu za to wdzięczna. Uśmiechnęłam się do niego.
- Kiedyś zostałam wydalona ze szkoły za uderzenie jakiejś dziewczyny w nos. 
Harry spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami, uniósł brwi, patrząc na mnie pytająco, a oczy ukazywały ciekawość, abym kontynuowała. Pomimo ewidentnego szoku owładającego jego całym ciałem, nie mogłam przegapić małego uśmieszku na jego ustach.
- Miałam najgorszy dzień w życiu, a ta zmasakrowana dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła mnie drażnić, bo dostałam 5 ze sprawdzianu z matematyki. Ledwo powiedziałam do niej słowo, a potem ona po prostu… dostała w twarz, nie wiem, straciłam panowanie, powiedziałam jej, cytuję: „Widziałam Doritos z lepszą, pieprzoną opalenizną od ciebie”, a potem ją uderzyłam. – Uśmiechnęłam się głupawo – Dostałam szlaban na 2 miesiące. Najgorsze było to, że rodzice byli bardziej na mnie źli o to, że dostałam 5, zamiast 6 z testu, niż o to, że prawie złamałam nos jakiejś dziewczynie, ponieważ mi przez to dokuczała.
Harry szeroko się uśmiechnął.
- Ty i twoja zadziorna iskierka – powiedział, powodując u mnie śmiech.
- To było we własnej obronie, prowokowała mnie.
Zaśmiał się.
- Zostałem wyrzucony ze szkoły – mruknął, a ja myślałam, że zostawi ten temat, ale zdziwiło mnie, gdy kontynuował. - Jeden chłopak chodził z moją przyjaciółką i traktował ją jak gówno. Namawiałem ją, żeby z nim zerwała, nie była z nim szczęśliwa, tylko po prostu nie mogła siebie zmusić do rozstania z nim, do czasu, dopóki nie zamieniłem z nią kilku słów. Podczas obiadu stali na zewnątrz i  powiedziała mu o tym, a on się wściekł, więc zacząłem się z nim bić – mówił spokojnie i poważnie, ale mogłam usłyszeć śmiech w jego głosie oraz byłam świadkiem niewielkiej iskierki w oku, kiedy kontynuował. – Złamałem mu nos.
Uśmiech szarpał moimi ustami przez to, że mieliśmy coś wspólnego, nawet jeśli było to niepokojące.
- Kiedyś zostałam odwieziona przez policję do domu – powiedziałam z uśmiechem. – Miałam dziesięć lat i pewnego dnia poszłam się przejść. W tym wieku chciałam być poszukiwaczem przygód, ale nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji… czy gniewu mojej mamy. – Śmiałam się bez przekonania. – Policja znalazła mnie o drugiej w nocy, chowającą się w parku pod zjeżdżalnią.
- Prawie straciłem oko – odezwał się poważnie.
Patrzyłam na niego zaniepokojona z szeroko otwartymi ustami.
- Co?
- Wieczorem spacerowaliśmy z kilkoma kolegami, jeden z nich przechwalał się nawiedzonym domem. Podobnie jak inne czternastolatki zaplanowaliśmy, że spędzimy tam noc, bo to był nasz pomysł na trochę śmiechu, kiedy tam dotarliśmy, otwierając drzwi, sprawiliśmy, że jakiś pijany mężczyzna zaczął do nas iść chwiejnym krokiem. Rozbił butelkę na mojej głowie.
Dalej gapiłam się na niego z szeroko otwartymi ustami.
- Dlaczego on cię uderzył butelką w głowę?
- Sądzimy, że nie był tego świadomy, ale nie wiem. Kiedy dotarliśmy do szpitala, powiedzieli mi, że jeśli uderzyłby kilka centymetrów dalej, straciłbym lewe oko.
- Jezus – wymamrotałam – masz bliznę?
Zaśmiał się.
- To nic z porównaniu z Harrym Potterem, więc nie ma o co się martwić – powiedział, nadal się uśmiechając. – Co? Myślisz, że nie wiedziałem, że zawsze miałaś nos schowany w tych książkach?
Uśmiechnęłam się nieśmiało, stając na nogi, kiedy skinięciem głowy zachęcił mnie, żebym do niego podeszła. Pokonałam ten krótki dystans i usiadłam na oparciu fotela, gdy Harry wskazał na bok głowy i rzeczywiście, mrużąc oczy, ledwo mogłam dostrzec małą bliznę, która była niedaleko od oka.
- Masz rację – bąknęłam, nie mogąc powstrzymać uśmiechu – Ta nie jest tak fajna  jak Harry’ego Pottera.
- Spieprzaj – zaśmiał się. – Ten człowiek nie posiadał czarnej magii, żeby mnie uderzyć tą butelką.
Ponownie się uśmiechnęłam, kiedy oboje delektowaliśmy się komfortową ciszą. Podobało mi się, że Harry się przede mną otwierał, nawet jeśli nie powinniśmy tego robić, nawet jeśli nie powinnam chcieć być mu wdzięczna, że dzięki niemu odnalazłam siebie. Nie powiedział mi, jak zdobył te obrażenia, jednak uczynił niemałą próbę i podzielił się ze mną kawałkiem swojej przeszłości, a ja to bardzo doceniałam. 
Przez chwilę myślałam o ujawnieniu kolejnego mojego sekretu, ale usta Harry'ego otworzyły się i zaczął mówić.
- J-ja... - zaczął, zanim od razu przerwał. 
Z tonu jego głosu, nawet z tego małego słowa, łatwo wykryłam trudność z ujawnieniem tego, co zamierzał, a kiedy wziął głęboki oddech potwierdził moje podejrzenia. Przygryzłam wargę, wiedząc, że Harry ma większy problem z otwarciem się przed ludźmi niż ja, chociażby z prostego faktu, że pomimo przeszłości, teraz miałam jeden powód; chciałam ufać.
Wszystkie żarty odeszły na bok, a mój ton był pozbawiony humoru i rozrywki, kiedy zaczęłam mówić cienkim głosem.
- Mój ojciec nie jest moim prawdziwym ojcem.
Unikałam spojrzenia Harry'ego, kiedy te słowa wyleciały z moich ust, spoglądając, jak wcześniej Harry, na podłogę. Pomimo, że nie spotkałam jego wzroku, mogłam poczuć, że jego oczy są przyklejone do mnie, uważnie wpatrywał się, cierpliwie czekając, aby zbadać moje nagłe wyznanie.
- Mój prawdziwy ojciec odszedł, kiedy miałam dziesięć lat czy coś takiego, później moja mama poznała tego człowieka i wprowadziłyśmy się do niego, pobrali się, a potem oczekiwała, że będę go nazywać moim nowym tatusiem. Byłam zmieszana, a ona wciąż nie chciała mi powiedzieć, gdzie mój prawdziwy tata, więc przystałam na to. Szybko zdałam sobie sprawę, że lepiej zgodzić się na to, co ona chciała; tak było łatwiej.
Odwróciłam się w stronę Harry'ego, stwierdzając, że jego jasnozielone oczy błądzą po całym moim ciele i nie musiał nic mówić, bo jego uśmiech zrozumienia wystarczył mi, abym kontynuowała.
- Czasami myślę, że on lubi mnie bardziej niż moja własna matka - powiedziałam cicho - To smutne, prawda? - uśmiechnęłam się zasmucona.
Chociaż raz zdałam sobie sprawę, że to nie przeze mnie umysł był sprawny, kolidując myśli i krzyżując je ze sobą, plącząc pytania i pozostawiając je bez odpowiedzi. Wzrok Harry'ego mnie nie opuścił, ale nawet z takiej odległości mogłam dostrzec, że jego umysł był gdzie indziej, a ja nie mogłam być obojętna na to, że zbierał w sobie odwagę, aby mi coś powiedzieć.
Wiedziałam, że nie przyjęłabym tego lekko.
- Mój ojciec był... on był pokręconym człowiekiem - powiedział ochryple, wędrując oczami wszędzie, tylko omijając moje - Oszczędzę ci tych chorych szczegółów, ale powiedzmy, że to nie jedyna blizna jaką mam.
Od razu zrozumiałam i musiałam się powstrzymać od nagłego wciągnięcia powietrza, przez zasłonięcia dłonią ust. Nie ośmieliłam się przerwać, siedziałam cicho, słuchając minionej historii Harry'ego, który z trudem otwierał usta.
- Miałem młodszą siostrę - kontynuował - Jane. - Oblizał swoje usta i na chwilę spojrzał w moje oczy, zanim znów wrócił nimi do ściany obok mnie - I mój tata, on był... kurwa, on był chory na głowę. Potrafił sprać kogoś na kwaśne jabłko o jakiegoś jebanego drinka albo o jakieś sapnięcie, całkowicie stracił swoją głowę. Pamiętam, że od zawsze był... zły, chory, burzliwy, cokolwiek do niego, kurwa, powiedziałaś, on nie miał racji, w każdy możliwy sposób z nim było coś nie tak. I pewnego dnia wybuchł. Byłem ja, mój brat Ash, Jane i moja mama, a wtedy byłem tylko ja, Jane i... mój tata - jeśli tak go, kurwa, można nazwać. Wróciłem do domu później, a on zawsze był wkurwiony, posprzeczaliśmy się, kurwa, wtedy naprawdę porządnie się z nim posprzeczałem i miałem już dość, kiedy mnie uderzył... oddałem mu.
- Byłem głupim piętnastolatkiem i straciłem nerwy, a on wrócił do domu tylko żeby skopać mi dupę. Zaczął robić wszystko co mógł, bił, kopał, wszystko, aby tylko zrobić mi krzywdę. A Jane próbowała go powstrzymać, nie wiedziała, do czego był zdolny i przekonała się podczas kąpieli, ale ona robiła wszystko, żeby tylko przestał. Ona miała dziewięć lat, a on był pieprzonym potworem, żeby uratować moje życie, straciła swoje. On ją utopił.
Nie wiedziałam, co powiedzieć, czy pomyśleć, mój umysł był całkowicie pusty przez wpływ słów Harry'ego. Nie zdawałam sobie sprawy, że łzy przedarły przez zaporę, cieknąc po moich policzkach, dopóki nie spojrzałam na swoje kolona i nie znalazłam tam kilku kropli, które moczyły ubranie i były dowodem mojego smutku.
Przeniosłam się z ramienia krzesła na jakieś wolne i uścisnęłam dłoń Harry'ego w nadziei, że doda mu to jakiegoś poczucia komfortu, otuchy, czegokolwiek. Wzrok Harry'ego przesunął się i teraz patrzył na podłogę, ale zdałam sobie sprawę, że żadne łzy nie ciekną mu po policzkach. Jego głos był lekko chwiejny, ale w jego oczach nie było żadnej łzy.
- Moja mama wróciła z Ashem - ona go nie lubiła. Ona była kompletnym przeciwieństwem i nigdy, kurwa, nie pojmę tego, jak taka osoba jak ona mogła być z takim potworem, po tym wszystkim, co zrobił. Ona była miła i... ona - on ją prawie zabił, kiedy próbowała go powstrzymać, a ja nie mogłem zrobić żadnej, pieprzonej rzeczy, oprócz skłamania. - Przełknął ślinę, a ja ścisnęłam mocniej jego dłoń, kiedy szloch przedarł się przez moje usta.
Harry wziął głęboki oddech.
- Uciekła, on się odpierdolił, a ja z Ashem poszliśmy do opieki. Nie miałem z nimi kontaktu od czterech lat, z Ashem od dwóch. 
Mijały sekundy, a może minuty, sama nie wiem, po prostu siedzieliśmy w kompletnej ciszy, moje myśli były nieprzeniknione, jak kamień, nie zdolne do pojęcia tego wszystkiego, co właśnie wyznał Harry. Nie byłam wstanie rozszyfrować, co czułam; współczucie, troska, niezgłębiony smutek? Nawet sama nie wiem.
Łzy nadal kapały z moich policzków, a palce były splecione z Harry'ego.
Zwrócił się do mnie.
- Dlatego, kurwa, nienawidzę siebie za to, że cię wtedy uderzyłem i prawie to powtórzyłem.
- Harry, jest w porz...
- Nie, Birdy - warknął ostro - Nie jest, kurwa, w porządku, ponieważ cię krzywdzę, a nawet nie chcę tego robić. Nie podoba mi się pomysł krzywdzenia ciebie, ale gniew wziął nade mną górę, a to właśnie czyni to gorsze.
Poczułam potrzebę obrony, nie podobał mi się sposób, w jaki Harry mówi o sobie, nie po tym wszystkim, co właśnie przede mną wyznał. Nie zapomniałam o ścieżce, która powstała na moich policzkach poplamione przez słone łzy ani nie zapomniałam o bólu i szoku, jaki wtedy odczuwałam. Część mnie wciąż głęboko obawiała się Harry'ego, ale to tylko ta jedna część, podczas gdy pozostałe żywiły zaufanie i poczucie zależności od niego. 
Jednak pomimo tej części, która wciąż obawiała się Harry'ego nie mogłam zaprzeczyć, że poczucie winy i szczery żal z jego działań było wyryte na jego twarzy, zdałam sobie sprawę, że nie mogłam być obojętna na jego reakcję, kiedy prawie mnie uderzył, zanim przerwał swój czyn, jego mimika wyrażała gniew, a potem nagle obróciła się do przerażenia. 
Nie chciałam, aby w dalszym ciągu się za to obwiniał, nie z powodu tego, co wydarzyło się kilka lat temu, nie z powodu tego, co mi zrobił.
Milczałam, niezdolna do wypowiedzenia jakichkolwiek słów, które mogłyby pomóc Harry'emu. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, czy zrobić.
- Pochodzę z popieprzonej rodziny, ale wiem, że nie uzasadnia to tego, co tobie zrobiłem, to na pewno nie uczyni tego lepszym - powiedział, jego głos i oczy były zauważalnie miękkie.

Harry i ja nie rozmawialiśmy zbyt wiele po tym, ja nie wiedziałam, co powiedzieć, a Harry, wydawałoby się, że powiedział tyle, ile mógł. Oboje byliśmy zarówno wyczerpani, więc położyłam się obok niego na kanapie, prawie kładąc się na nim. Zapasowy koc został zarzucony na nasze ciała i w ciągu kilku minut ciemności i ciszy mogłam usłyszeć miarowy oddech Harry'ego, który potwierdził, że zapadł w sen.
Natomiast ja leżałam przyglądając się jemu. Bardzo ostrożnie usiadłam, uważając żeby go nie obudzić i nie dotknąć jego obrażeń. Nawet się nie poruszył, kiedy to zrobiłam. Spojrzałam na Harry'ego i nawet z brakiem światła mogłam dostrzec jego posturę. Nie wyglądał, jak porywacz; wyglądał, jak nastolatek, powieki muskały jego skórę, a usta układały się w niewielki grymas, co dawało w nim niezaprzeczalne poczucie niewinności.
Uśmiechnęłam się lekko, czując, że znów przychodzi ochota na płacz.

- Nie jesteś złym człowiekiem - szepnęłam cicho - nie jesteś złym człowiekiem.


______________________

Tak więc dowiedzieliśmy się trochę więcej o życiu Harry'ego i Birdy. Zabrzmiało to jak na jakiejś lekcji historii, czy coś. Nie zawsze piszemy jakieś notki od nas pod rozdziałem, ponieważ nie zawsze wiemy co tam napisać, ale co jest najgorsze, pomimo tego, że liczba odwiedzających nas wzrasta, bo pierwszy rozdział ma już tysiąc wyświetleń, a ostatnio pobiliście rekord i w jeden dzień było aż 637 wyświetleń, to po komentarzach tego nie widać, chcemy znać wasze zdanie na temat ff, na temat stylu tłumaczenia, czy powinnyśmy coś poprawić, czy nie, ale wy nie wykazujecie się wielką aktywnością. Jest nam przykro, nie zmuszamy was, żebyście komentowali, ale byłoby miło :)
Dzisiaj znów się zamieniłyśmy rolami i zamiast Wasp dodaję ja. Teraz ona się wakacjuje :D 
Przepraszam za taką godzinę, ale dzisiaj wróciłam z Pragi, mam nadzieję, że się nie gniewacie.
Ach, pamiętajcie o hashtagu na twitterze #LittleBirdPL, na którym możecie pisać o waszych ulubionych momentach itp.

33 komentarze:

  1. Aw jeny, biedny Hazza:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłam tu jak ff miało 18 przetłumaczonych rozdziałów, przeczytałam je w... pół godziny? I były cudowne <3 Nie mam żadnych zastrzeżeń co do tłumaczenia :) Rozdziały pojawiają się dość często także.. :) Ogólnie jesteście świetne w tym co robicie i oby tak dalej, mam nadzieję, że nie będzie sytuacji typu, że po paru kolejnych rozdziałach odechce wam się tłumaczyć i zostawicie opowiadanie przerwane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ! Właśnie, popieram :D Czytałam już jedno opowiadanie gdzie dość że rozdziały były dodawane co 4 miesiące to nagle chyba jej sie odechciało tłumaczyć co naprawde nie było fajne. Mam nadzieje że w tym przypadki sie tak nie stanie i wytrwacie do ostatniego rozdziału :* PS JESTEŚCIE WIELKIE !! <3

      Usuń
  3. Boże popłakałam się przy tym rozdziale ;) . Czekam nam następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rycze jak głupiaa <33333 Zawsze pod koniec tygodnia sie nie mooge doczekać a jak w niedziele dodajecie to potem je jaram i czytam po 3 razy bo to opowiadanie jets tak zajebiste <333

    OdpowiedzUsuń
  5. kurczę, uwielbiam to. odwalacie kawał dobrej roboty z tym tłumaczeniem

    OdpowiedzUsuń
  6. najbardziej cudowne

    OdpowiedzUsuń
  7. Woo faken :O ale się dzieje :0 rozdział oczywiście zaje***
    co do tego jak tłumaczycie? O.o Matkooo....nie znam bloga tłumaczonego tak dobrze, który oddawałby to w pełni jak powinno być :) Bardzo podoba mi się to jak tłumaczycie :) idzie wam rewelacyjnie więc tego nie zmieniajcie ;) Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością....więc..... byle do niedzieli :D ale dalej od roku szkolnego :D miłych dalszych wakacji i powodzenia w dalszym tłumaczeniu :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział, niesamowity, nie spodziewałam się takiej historii, już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, a co do tłumaczek to moim zdaniem tłumaczycie to bardzo dobrze, kawał dobrej roboty odwalacie i za to wam dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh, biedny Harry :( Wiele przeszedł i naprawdę nie jest zły, ona jest po prostu zagubiony, ale wierze, że przy Birdy jakoś odbuduje swoje życie i siebie samego :)
    No i się okazuje, że Birdy to tez niezłe ziółko było :D
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo podoba mi się to opowiadanie, dziękuje wam że je tłumaczycie. :) x

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooooo :( biedny Harry... Płacze ;,( ale rozdział genialny!

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział dziękuję ze tłumaczysz ! przepraszam za spam !: MOŻECIE ZAJRZEĆ NA BLOGA MOJEJ SIOSTRY I ZOSTAWIĆ KOMENTARZ ? ZALEŻY MI NA TYM http://pieturam.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział , dziękuję że tłumaczysz to ff . To jest jeden z moich ulubionych ff :)
    Czekam na nn @Hazz_My_Angel

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedny Harry. Tak mu współczuję. Rozdział bardzo mi się podoba. Uwielbiam wasze tłumaczenie. Czekam na next. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow ! Harry opowiedział trochę o sobie . Dużo przeżył . :/
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. chyba najpiekniejszy rozdzial... jeja, az mialam lzy w oczach.. kochamy wasz styl pisania! swietnie tlumaczycie, jest cudownie. ILYSM x

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak mi szkoda Harry'ego!
    to chyba najlepszy rozdział jaki dotychczas czytałam!
    @ilypena

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział, idealnie przetłumaczony :D
    Omg dziś od samego rana co chwila sprawdzałam czy jest rozdział i się doczekałam ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. owww <3 slodkie jezu rozdzial cudowny

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaki piękny i smutny rozdział ;'(
    Wzruszyłam się przez wyznanie Harry'ego...
    Biedny, musiał tyle przejść. Jego młodszą siostrę zabił własny ojciec !
    Ciężko byłoby mi się po tym pozbierać...
    Brak mi słów, naprawdę. Tak świetny był ten rozdział :)
    Bardzo przeżywałam, gdy go czytałam.
    Birdy miała dobry pomysł na podejście Harry'ego ;>
    "- Nie jesteś złym człowiekiem - szepnęłam cicho - nie jesteś złym człowiekiem." - Nie jest Birdy, zgadzam się z Tobą. On po prostu dużo przeżył :')
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam takie pytanko :D Mogłybyście wstawiac jakies gify do opowiadania ? Zawsze mi sie podobało jak czytasz sobie opowiadanie i w tekst jest wpleciony gif adekwatny do tego co czytasz :D

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny rozdział
    awh Harry i Birdy
    w końcu się przed nią otworzył.
    nie miał ciekawej przeszłości, biedny :c

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej,hej! <3
    Odkryłam Wasze ff siedząc sobie i nudząc się. No ale do rzeczy.
    Więc to ff jest takie....takie....że aż brak słów. Nie wiem jak to nazwać ale na prawde jak Wy to tłumaczycie to jestem pełna podziwu. W całych tych 20 rozdziałach znalazłam TYLKO 2 literówki z czego się bardzo dziwię i podziwiam, bo najczęściej w tłumaczeniach zdarza się ich więcej.
    Ja nie mam żadnych niedogodności co do pisania. Styl bardzoo mi się podoba i ta czystość :), szablon bardzo pasuje do 'Little Bird' i wgl nie wiem co jeszcze napisać. Chyba jedyne co, to to że zapisuje się do 'Informowanych'
    Czekam, iż Harry i Birdy będą razem <3
    xxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  24. JA PIERDOLE *____*

    OdpowiedzUsuń
  25. Siedze jak na szpilkch i co chwile odświeżam strone jak opętana:)
    czekam na 21:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetna robota i ładny sty pisania :)
    Wszystko jest jak najbardziej na miejscu

    Dzięki bardzo za tłumaczenie !

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham, kocham, kocham...
    Hazza jest cudowny <3

    OdpowiedzUsuń