Son

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 15 - Zła Birdy

- Mam dość bycia w klatce.
Odwróciłam się na pięcie, nawet nie byłam dalej niż metr od Harry’ego, a znajdowałam się bliżej drzwi niż on. Nie wiem, czego się spodziewałam, ale kiedy nacisnęłam na klamkę i pociągnęłam w moją stronę, one się otworzyły, a Harry nic nie powiedział dopóki w pełni ich nie otworzyłam. Spojrzałam przez ramię – jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, ale dobrze wiedziałam, że był wściekły – jego oczy ukazywały to z dala, były ciemne i płonące żarem.
- Dam ci dziesięć sekund, abyś zamknęła drzwi i tutaj przyszła, zanim, kurwa, naprawdę stracę do ciebie cierpliwość.
Zadrżałam. Harry naprawdę mnie mylił, jeśli było coś, czego nie potrafiłam zrozumieć, to był to on. Czasami zachowywał się tak, jakby mu naprawdę zależało, pokazując prawdziwą troskę, współczucie i litość, które ukazywało się w jego jasnych szmaragdach, a dotychczas nie brał pod uwagę mojego dobrobytu, aby pozwolić mi odejść. Byłam skrzywdzona. Byłam skrzywdzona na wiele sposobów, a trzymanie mnie z nim w zamknięciu nie pomagało nawet w najmniejszym stopniu, ani grożenie mi swoim wściekłym tonem czy ciemnymi oczami. Harry mnie dezorientował, chciałam się dowiedzieć czy on w ogóle miał w sobie troskę.
Uparcie wymamrotałam „Nie jestem twoja”, zanim wyparowałam z ostrym wiatrem, a drzwi się za mną zatrzasnęły.
Byłam szalona, ja naprawdę byłam szalona.
Część mnie dawała mi ostrą naganę za bycie tak absurdalną i nieostrożną; ostatnią rzeczą jaką chciałam, to powtórzenie mojej pierwszej i poprzedniej kary. A reszta mnie krzyczała ‘uciekaj’. Nie byłam na tyle głupia, aby uwierzyć, że Harry by po mnie nie przyszedł i miałam całkowitą racje, że tak zrobi, ponieważ moje imię opuściło jego wargi w gwałtownym burknięciu i mogłam usłyszeć głośne kroki, dochodzące zza moich pleców.
Nie byłam szybkim biegaczem – nigdy nie znajdowałam przyjemności w sporcie, ponieważ miałam tendencję do potykania się o własne nogi, pozwalając różnym urządzeniom uderzyć mnie prosto w twarz, bo brakowało mi jakiejkolwiek koordynacji, więc moja panika na kroki Harry’ego wystarczyła, aby nogi się pode mną ugięły, właśnie tam i wtedy.
Ale jakoś udało mi się biec.
Ulica Louisa różniła się od tej Harry’ego, tym że była krótsza, a szeroka alejka zwiększyła moją nadzieję na zgubienie go. Wzięłam ostry zakręt naprzeciw wiatru, które dmuchnęło z niepotrzebną siłą na mnie, a łzy w moich oczach przyćmiewały mi drogę. Zorientowałam się, kiedy wpadłam na obcy obszar, że podjazd połączony był z tyłem wielu domów, a także, że był całkowicie pusty – typowe, że nie było w pobliżu żadnej osoby, która mogłaby zobaczyć, co się dzieje.
- Birdy, do kurwy nędzy! – krzyknął Harry. - Pogarszasz tylko sprawę.
Desperacko miałam nadzieję, że frustracja Harry’ego oznacza, że moje próby ucieczki idą na moją korzyść.
Alejka miała wiele zakrętów i byłam wytrwała w podjęciu ich, jakkolwiek jest to możliwe dla człowieka i przez chwilę pomyślałam, że moja próba na zgubienie porywacza była daremna i nieporadna, ale wydawało się, że w jakiś sposób to moja ogromna determinacja – nie moje sportowe zdolności – dla ucieczki, wolno lecąc, pracowałam na moją korzyść. Pomimo tego okazało się, że udało mi się uciec nieuniknioną.
Harry nie był już za mną, a ja wykorzystałam sytuację i skryłam się za szopką, przyciągając kolana do piersi, plecy dociskając do ściany, a głowę chowając między kolana, kiedy płakałam. Płakałam, ponieważ mój dziadek umarł; płakałam, czując ból na pogrzebie, podczas gdy moja matka do mnie mówiła; płakałam, będąc całe życie uwięzioną w klatce; płakałam z powodu wolności, której nie czułam ani nie doświadczyłam; i płakałam przez siebie i uczucia, które ostatecznie obracały się wokół bólu, który szarpał moim sercem.
A potem, kiedy płakałam mocniej, wyczułam czyjąś obecność obok siebie, która odzwierciedliła moją pozycję na ziemi, czułam, jak jej wzrok skupia się na mnie.
- Przepraszam.
Moje łzy chwilowo ustały i podniosłam głowę zarówno z zamieszaniu i ciekawości przez głos, na który nie byłam przyzwyczajona, zdobiony irlandzkim akcentem. Moje oczy spotkały parę niebieskich i teraz siedziałam twarzą w twarz z Niallem. Wcześniej nie zamieniliśmy ze sobą żadnego słowa, a moja głowa przechyliła się lekko na bok, nie będąc pewna, za co przeprasza.
- Przepraszam, że to przytrafiło się tobie – powiedział łagodnie, a ja poczułam małą iskierkę nadziei, że Niall mógłby mi pomóc wyjść z tej sytuacji, może pomógłby mi w ucieczce, – ale potem w ciągu jednej chwili to się wypaliło, a znajome uczucie rozczarowania ciążyło w mojej klatce. – I przepraszam, że nie mogę z tym nic zrobić.
Wyglądał, jakby było mu naprawdę przykro, naprawdę sympatycznie. Myślami powróciłam do tego, jak potraktował mnie Zayn, podczas naszej rozmowy, potem do Louisa, a następnie przez krótką chwilę zastanawiałam się, jak by było, gdyby któryś z nich mnie porwał. Harry byłby przyjacielem mojego zdobywcy, który by mnie pocieszał? Traktowałby mnie inaczej? Czy Zayn, Louis albo Niall przemieniliby się w kogoś, kto nie potrafi panować nad swoim gniewem, w jakiś sposób w kogoś, kto miał większe wahania nastroju niż przeciętny człowiek, kogoś, kto był zaborczy, dobry, nadzorujący, wymagający, słodki i kochający zarazem?
Nie odpowiedziałam Niallowi, ale wpatrywałam się w brudną ziemię przed sobą.
- Niall? – Usłyszałam krzyk Harry’ego. – Znalazłeś ją? Liam, Liam? – Poczułam świeże łzy, kapiące po policzku i pociągnęłam nosem, przecierając rękami twarz. Po prostu chciałam trochę czasu w samotności, trochę czasu nie będąc zamkniętą, nie w otoczeniu ludzi, których ledwo znałam. Potrzebowałam miejsca, potrzebowałam trochę czasu na oddech – czułam się jakbym była duszona.
- On będzie zły, wiesz? – Niall odezwał się cicho.
Kiwnęłam głową, spoglądając na niego, zanim potrząsnęłam głową, a łzy nadal ciekły po moim policzku.
- Nie chcę wracać – powiedziałam cicho. – Nie mogę wrócić.
- Wiem – odpowiedział równie cicho – ale musisz.
Miałam dość osób, które wmawiały mi, co musiałam zrobić, a czego nie wolno mi było. Nie miałam w tej sprawie nic do powiedzenia, nawet gdybym miałam jakąkolwiek wolność w tym porwaniu, poza tym chciałam mieć również prawo do podejmowania decyzji za siebie, proste prawo do podejmowania własnych wyborów.
- Nie. – Nagle wstałam. – Nie zrobię tego. Nie powinnam tutaj być, nawet nic z tych rzeczy nie powinno się wydarzyć! – desperacko zapłakałam.
Dlaczego nikt nie potrafił zrozumieć, że to było złe? Bardzo złe.
Niall również wstał, pozostawiając między nami niewielką przestrzeń, podczas gdy wyglądał jakby się zagubił, nie wiedząc, co zrobić.
- Niall! – Jakiś głos zawołał głośno. – Niall, łap ją!
Obydwoje odwróciliśmy się, aby zobaczyć zbliżającego się Liama, a moje serce upadło, na widok czarnego Range Rovera Harry’ego, drzwi się otworzyły, czekając niedaleko ode mnie. Nie mogłam pozwolić, aby Harry mnie znów zabrał, nie bez walki, nie bez spróbowania ucieczki, pomimo poczucia zniechęcenia, wciąż walczyłam.
Liam zbliżył się szybciej niż się tego spodziewałam i nie próbował być nawet delikatny, kiedy chwycił mnie za oba nadgarstki i zaczął ciągnąć w kierunku wielkiego, czarnego samochodu, rażąco ignorując moje protesty.
- Zostaw mnie! – z trudem zarządziłam, bezradnie próbując się wyrwać z jego uścisku.
Nienawidziłam być w pobliżu wściekłego Harry’ego, poza tym nawet nie znałam Liama, a wiedziałam, że był zdecydowanie zdenerwowany. Nie wiedziałam, do czego był w stanie się posunąć, nie wiedziałam, jak by mnie potraktował ani nawet dlaczego. Wywnioskowałam z tego, że najwyraźniej nie czuł do mnie sympatii w ten sam sposób, jak inny przyjaciele Harry’ego; jak Louis, Zayn czy Niall, z którym prawie w ogóle nie rozmawiałam.
Liam nagle uwolnił moje nadgarstki nie zbyt zadowolony, że próbowałam walczyć, zanim zdążyłam zareagować, niedbale przerzucił mnie przez swoje ramię, a mały pisk wydobył się z moich ust, kiedy z łatwością podprowadził mnie do otwartych drzwi samochodu. Moje kopanie, bezradne, daremne walki i protesty w ogóle się nie liczyły.
Zostałam usadzona w aucie, plecami dociskając do siedzenia, a nogami wciąż walcząc. Zanim zdążyłam zarejestrować, co się dzieje, Harry siedział obok mnie, szarpiąc się z parą kajdanek ze śmiertelnym wyrazem twarzy.
Kilka dłoni trzymało moje ciało, popychając mnie, próbując powstrzymać i oswoić moje ruchy, kiedy desperacko walczyłam, próbując uwolnić się z ich szorstkich szponów. Louis próbował ujarzmić moje dzikie kopanie, wówczas gdy Liam wziął na siebie wciśnięcie dalej moich ramion, aby umożliwić mi siedzenie w pozycji pionowej, a Harry starał się szybko związać moje ręce, które zgodnie wiły się walczyły, co utrudniło sprawę, bardziej niż się tego spodziewał.
- Puśćcie mnie, na miłość boską, co z wami nie tak, ludzie?! To nie jest w porządku, t-to, dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju?
Kiedy tylko uścisk Louisa złagodniał, wykorzystałam okazję i zaczęłam kopać w każdym kierunku, w jakim mogłam, w nadziei, że spowoduje to jakieś uszkodzenia.
I zadziałało, choć nie chciałam tego na osobie, którą lubiłam.
Louis krzyknął, kiedy moja stopa przyodziana Conversami uderzyła w jego lewe oko, sprawiając, że cofnął się o kilka kroków. Liam też złagodził uścisk i podświadomie pokręciłam się w szoku i otworzyłam szeroko oczy, a szczęka opadła mi w dół.
- O mój boziu, przepraszam. Nie-nie chciałam uderzyć w twoje oko – panikowałam.
Kiedy byłam świadkiem Louisa czule ściskającego podbite oko, nieunikniona i nie do powstrzymania mgła sympatii sączyła się w dół mojego żołądka, ledwo zarejestrowałam, co Harry zdążył osiągnąć, aż usłyszałam trzask kajdanek i dopiero wtedy udało mi się poczuć zimno metalu, ocierające się o mój nadgarstek. Spojrzałam w dół na moje świeżo związane dłonie, niewzruszone szarpnięcie zmarszczenie brwi i odrobina porażki trawiło na mojej postawie.
Mała pewność siebie odeszła.
Teraz z nowo odkrytą ulgą przypuszczam, że Liam wydał z siebie rozdrażnione westchnienie i cofnął się do Louisa, który mruczał coś w stylu „Cóż, ona dopiero teraz wychodzi ze swojej skorupy”.
Ostatecznie moją dolną wargę ukryłam pod górną z niewinnym wyrazem twarzy i szeroko otwartymi oczami, powoli odwróciłam twarz w kierunku Harry’ego. Wyglądał jakby mógł wybuchnąć. Jego szczęka była zaciśnięta, a głęboki grymas i zmarszczone brwi uwydatniały żyłę, pulsującą rytmicznie na czole. Jego spojrzenie było twarde, bezlitosne i napięte, oczy przyćmione wściekłością i oburzeniem, pełne rozczarowania, coś, co już dobrze znałam.
Przełknęłam ślinę, kiedy moja pewność siebie rozwiała się, a strach wyciekał do moich nerwów.
- Nie masz nawet pojęcia, jak, cholernie, jestem na ciebie wściekły.
Myślę, że skłoniłam do tego, jak bardzo jest zdenerwowany.
Harry nie powiedział już nic, a ja nie mogłam znaleźć w sobie głosu, aby przemówić. Podszedł do przedniego siedzenia, aby wziąć czarną, samoprzylepną taśmę izolacyjną.
Jego usta pozostały zamknięte, wargi prezentowały idealnie prostą linie, która z łatwością urwała kawałek prostokąta, który został umieszczony na mojej buzi, drugą dłonią chwycił tył mojej głowy i obniżył ją, umocowując taśmę. Nie uczyniłam najmniejszej próby, aby go powstrzymać. Nie ruszałam się, skręcałam, protestowałam czy nawet nie mruknęłam z najbardziej maleńką skargą.
Potem zapiął mnie pasem, zabezpieczając moje ciało. Moje serce zabiło gwałtownie w klatce piersiowej, tak dziko i okrutnie przeniknęło do mojej głowy wirując i waląc – cicho prosząc moje ciało, aby się uspokoić.
Nawet na mnie nie spoglądając Harry wysiadł z samochodu i zatrzasnął drzwi, nie odwracając się przez ramię, kiedy szedł w kierunku Louisa. Nie mogłam być świadkiem tej sceny, ze względu na łzy rojące się w moich oczach, które szybko się napełniały, aby potem wypłynąć, kapiąc po moich policzkach i nie mając zamiaru się zatrzymać. Zaczęłam patrzeć w podłogę, kurcząc się i ignorując pasy, schowałam twarz w siedzeniu, moje ciało trzęsło się niepowściągliwym szlochem, niezdolnym do opuszczenia moich mocno zapieczętowanych ust, – ale zamiast tego można było usłyszeć kapanie łez i kilka słabych skomleń, których po prostu nie mogłam powstrzymać.

~*~

Moje ciało z grubsza zostało zaciągnięte z samochodu do domu, a po niecałej minucie drzwi zostały zamknięte na klucz, upewniając się, że zostały bezpiecznie zablokowane, znalazłam ręce Harry’ego, mocno napierające na moje ramiona, a moje ciało uderzyło w ścianę z taką siłą, że czułam jakby mój kręgosłup roztrzaskał się na kawałki. Zapiszczałam przez taśmę na moich ustach, a ukłucie bólu obsypało się i wystrzeliło po całym moim ciele, przenosząc łzy do czerwonej obwódki moich oczu.
Mój wzrok nieśmiało napotkał Harry’ego, próbując, co w mojej mocy, aby nie pokazać, jak byłam przerażona, stłumiłam rosnący we mnie strach, oczywiście strach w moich oczach. Zaczęłam wszystkiego żałować – dlaczego musiałam być tak irracjonalna i lekkomyślna pod wpływem chwili?
Przełknęłam żółć, rosnącą w gardle i przekonywałam siebie, aby się nie bać, a przynajmniej, żeby tak nie wyglądać.
Harry nie powiedział żadnego słowa, kiedy bez żadnego ostrzeżenia dotarł do mojej twarzy i bez wahania mocno zdarł taśmę z ust. Nieuchronnie załkałam i powstrzymałam cichy krzyk, kiedy moja głowa gwałtownie obróciła się w prawo i spotkałam się z niekomfortowym mrowieniem na moich czerwonych ustach. Myślałam o użyciu moich związanych dłoni, aby załagodzić ten obszar, ale kiedy to zrobiłam, zostały umieszczone ponad moją głowę przez Harry’ego w niekomfortowej pozycji.
- Naprawdę nie wiem, co mam z tobą więcej zrobić, Birdy – moje imię wypełzło z jego ust tak łatwo, tak groźnie i niepokojąco, że wysłało dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa. Jego uchwyt nie poluźnił się, ale zostałam uwięziona w jego uścisku, a on odmawiał mojej wolności.
Ponownie odwróciłam spojrzenie, czując się podatna i przerażona pod jego ciężkim wzorkiem i mocnym uściskiem – onieśmielona, lecz także byłam pełna urazy na to, że miał tak wielki na mnie wpływ. Pociągnęłam nosem, a pragnienie przetarcia moich oczu wciąż wzrastało.
- Nie mów tego – wychrypiałam szorstkim głosem – po prostu tego nie mów.
Chwilowe zamieszanie zamigotało na twarzy Harry’ego, luzując uścisk, a ja wzięłam to za okazję, aby go od siebie odepchnąć i nagle iskra gniewu rozpaliła się we mnie. Odeszłam od niego na tyle, ile mogłam, a rozdrażnienie było widoczne na mojej posturze.
- Przestań się zachowywać tak, jakbym była dla ciebie ciężarem. Wiem, że nim jestem, uwierz mi, że wiem – ale nie dla ciebie. Ty jesteś tym, który mnie tutaj trzyma, ty jesteś tym, który mi to zrobił, ty... nie możesz oczekiwać ode mnie, że się z tym pogodzę, nie możesz oczekiwać, że nie będę walczyć. – Ponownie zapłakałam, nie mogąc utrzymać bólu, który sączył się z mojego tonu, ból, który poczułam był oczywisty na mojej niezadowolonej posturze.
Łzy kapały po moim policzku i pokręciłam głową, wychodząc z pokoju, kiedy zdałam sobie sprawę, że Harry podąża za mną.
- Po prostu mnie zostaw. Proszę, zostaw mnie samą.


Ignorowałam Harry’ego przez resztę nocy. Poszłam prosto na górę i tam zostałam, desperacko próbując zapaść w głęboki sen.
Smutne było to, że w głębi duszy wiedziałam, że był dobrym człowiekiem. Wybierał błędne decyzje, spadając na złą drogę, miał błędne poglądy i widoki, które nie miały sensu, ale gdzieś w środku wiedziałam, że miał swoje powody do tego, co robił. Może był samolubny i kontrolujący, ale pod jego zimną pokrywą był tylko samotnym chłopcem, który pragnął kogoś w swoim życiu. Nigdy nie tolerowałam jego działań, nigdy nie przyjęłam, że to co zrobił było w porządku, ale do pewnego stopnia mogłam współczuć i spróbować zrozumieć, że wziął mnie dla dobrych celów.
Wierzyłam w to, że był dobrym człowiekiem, ale nie byłam jeszcze gotowa, aby to przyjąć, nie byłam jeszcze gotowa, aby mu wybaczyć.
Nie przyszłam na jedzenie, ani nawet nie przyszłam zobaczyć Kluska i pozostałam w ‘mojej’ sypialni aż do rana, dopóki Harry nie przyszedł i nie wyciągnął mnie ze spokojnego snu.
- Birdy, wstawaj, idziemy znowu do Louisa.
Zacisnęłam mocniej powieki i zaciągnęłam kołdrę na głowę. Nie chciałam iść ponownie do Louisa, nie chciałam rozmawiać z Harrym i nie chciałam go oglądać czy nawet myśleć o nim. Chciałam spać, chciałam spokoju.
- Nie ignoruj mnie – rozkazał groźnie – jestem na ciebie bardzo wkurwiony, nie chcesz czynić rzeczy bardziej niezdrowymi dla siebie. – Rażąco zlekceważyłam go, przybliżyłam do siebie narzutę, skulając się w kłębek, kiedy rozpaczliwie chciałam, aby sobie poszedł.
Lekko pisnęłam, gdy poczucie bezpiecznego ciepła zostało nagle zerwane, a chłodne powietrze uderzyło w moją skórę, ukazując gniewny wyraz twarzy Harry’ego, który zauważyłam nawet przy zamglonej widoczności.
- Wstawaj, natychmiast – warknął groźnie.
Popatrzyłam się na niego pustym wzrokiem, trzymając mocno zamknięte usta. Bez słowa wykonałam to, co powiedział, nie zatrzymując się na zbyt długo, aby usłyszeć kolejne polecenia. Przeszłam tuż obok niego, tylko po to, żeby zostać zatrzymaną przez ramię Harry’ego. Odwróciłam się w jego kierunku, nie ukazując żadnej emocji.
- Ciche traktowanie? – zapytał, unosząc brwi. – Poważnie myślisz, że możesz poddać mnie jakiemuś pieprzonemu, cichemu traktowaniu?
Moje usta pozostały zamknięte, zamrugałam.
Złość wykrzywiła jego postawą, oczy zwęziły się, kiedy cisnął do mnie sztyletami i przyciągnął mnie bliżej siebie.
- W porządku. – splunął zaciekle. – Kiedy wyjdziemy, nie chcę słyszeć od ciebie żadnego pieprzonego słowa, nie chcę nawet, żebyś otwierała usta. Chcesz milczeć? Dobrze, ze mną, ale nie możesz nic powiedzieć przez cały dzień. Będziesz siedzieć cicho i będziesz grzeczną dziewczynką albo będziemy mieć poważny problem.

~*~

Byłam wierna moim słowom – albo i nie, bo wcale nic nie mówiłam. Nie odzywałam się, kiedy się ubrałam i zjadłam śniadanie, nie odzywałam się, kiedy bawiłam się z Kluskiem i nic nie mówiłam podczas jazdy samochodem do domu Louisa.
- Pamiętaj, żadnego pieprzonego słowa – warknął, kiedy wysiadł z samochodu, a świeży gniew nie wahał się w najmniejszym stopniu.
Moja głowa była pochylona, a ciało wiotkie, gdy pozwoliłam Harry’emu zaciągnąć mnie na chodnik, nawet gdybym chciała, moje zmagania były ograniczone kajdankami. Kiedy drzwi się otworzyły, byłam zmuszona wejść do środka, moje usta otworzyły się ze zdziwienia, a oczy dramatycznie powiększyły swój rozmiar, kiedy skapywała ze mnie wina.
Louis stał przede mną z podbitym okiem – naprawdę, naprawdę to było bolesne, patrząc na jego oko, zranione miejsce miało kolor niebieski i fioletowy, a opuchlizna na nim i wierzch były częściowo zamknięte.
Harry i Louis przywitali się i tym razem chłopak zaoferował mi tylko mały uśmiech, ale byłam zbyt zajęta ukrywaniem okropnego poczucia winy. Harry zaciągnął mnie do salonu, a mój wzrok cały czas skupiał się na podłodze. Podobnie jak wczoraj, nie uznałam nikogo, aż powitania nie wypełniły powietrza, ale moje usta pozostały zamknięte, a oczy lądowały wszędzie, byleby nie złapać z nikim kontaktu, ostatecznie zostałam zaciągnięta na kanapę, zaś Harry niebywale próbował być najmniej delikatnym.
Czułam się okropnie. Czułam się naprawdę, naprawdę szczerze okropnie.
Louis mógł pomóc Harry’emu w zapewnieniu, że nie ucieknę, ale był dla mnie miły od dnia, w którym po raz pierwszy się poznaliśmy. Był po prostu lojalnym przyjacielem Harry’ego, on w żaden sposób nie zasługuje na to, co mu zrobiłam, nawet jeśli to był przypadek, bo nigdy nie zrobiłabym tego celowo. I to nawet nie było przeznaczone do ukojenia mojego poczucia winy.
Poczucie guli rosło w gardle, szybko skarciłam się za płacz nad czymś tak błahym, Louis powinien być tylko tym jednym, który mógłby płakać – zastanawiałam się, jak moja noga mogła wywołać takie szkody. Moja uwaga została odwrócona, kiedy Louis stanął obok mnie.
- Chcesz się napić, Birdy?
Jego dobroć zwiększyła tylko moje poczucie winy i miałam ochotę zacząć płakać jeszcze bardziej. Zmusiłam się na słaby uśmiech i zaczęłam potrząsać głową w odpowiedzi, ale Harry mnie uprzedził.
- Nie – powiedział stanowczo, a jego oczy przyklejone były do telefony. – Ona nie pije.
Louis zignorował Harry’ego, czekając na odpowiedź ode mnie. Uśmiechnęłam się na tyle, ile mogłam i potrząsnęłam głową.
Usiadł obok mnie na kanapie, a rozmowa szybko zaczęła być prowadzona wokół mnie. Ostatecznie odwróciłam wzrok od moich kolan, gdzie był przez ostanie dwadzieścia minut, ignorując oczy Harry’ego, które przeniosły się z jego telefonu, teraz przyklejając się do mnie i obserwując każdy mój ruch, a ja odwróciłam się w kierunku najstarszego chłopaka. Zmarszczyłam brwi, kiedy przyglądałam się oku, które było przyozdobione siniakiem, nie jasno świadoma, że rozmowy w pokoju ucichły.
Otworzyłam usta i wreszcie zdobyłam się na odwagę, na którą od jakiegoś czasu miałam ochotę, aby przeprosić.
- Naprawdę przepraszam za twoje oko – powiedziałam nieśmiało, a mój mały głos sprawił, że odwrócił się w moim kierunku.
Jednak nie byłam w stanie odebrać od Louisa odpowiedzi, ponieważ z mojej drugiej strony, chłopak, który nie miał powodu, aby być wkurzonym, biorąc pod uwagę, że nie on został porwany, ani kopnięty w oko, nie miałam problemu w ukryciu, że jednym wytłumaczeniem, dlaczego się tak zachowywał było to, że ktoś wepchnął mu kij do tyłka, po prostu tak jakby miał okres – a jego hormony były po drodze.
- Birdy – warknął – co ja powiedziałem? – zapytał ostro, kompletnie ignorując słowa, że nie będę gorzka czy złośliwa, ale przynajmniej szczerze przeprosiłam. Jego najlepszy przyjaciel był poza jego dziwactwami, ale lubiłam Louisa.
- Ja tylko przepr…
- Birdy.
- Co? Ja tyl…
- Co. Ja. Powiedziałem. Wcześniej?
- Ja…
- Birdy.
Jego ton znacznie się zmienił, przejęty zagrożeniem i goryczą, mówił mi, że powinnam przestać, ale dzisiaj nie czułam się sobą. Nie czułam, że kulę się pod jego gniewnym i intensywnym spojrzeniem. Chciałam wypuścić szalejące emocje, pozwalając dzikim uczuciom i myślom uciec. Byłam zła, bo szczerze mówiąc, czułam się naprawdę źle z powodu oka Louisa i miałam potrzebę przeprosić, a Harry powinien to zrozumieć i pozwolić mi to zrobić – przecież Louis był jego najlepszym przyjacielem.
- Powinnam ciebie kopnąć w to pieprzone oko – splunęłam gorzko.
Oczy Harry’ego rozszerzyły się i nie musiał ukrywać ewidentnego szoku. Jego brwi uniosły się, a usta szeroko otworzyły, zanim się szybko przekomponował – powrócił gniew, a jakiekolwiek ślady po szoku zniknęły.
- Chciałabym gniewnie skrzyżować ramiona na piersi, ale najwidoczniej lubisz ranić moje nadgarstki – więc myślę, że ta opcja jest do wyrzucenia przez okno wraz z twoimi cholernymi moralnościami, pomyślałam zaciekle.
Moje ramię zostało skonfiskowane w uchwycie, który był wystarczająco mocny, aby zamienić moje kości w proch i zostałam przyciągnięta bliżej niego, zmuszona do wpatrywania się w coś, co wyglądało jak dwa bezdenne czarne kule.
- Oboje dobrze wiemy, że w torbie mam rolkę taśmy izolacyjnej. Powiesz jeszcze jedno słowo, nawet jeśli choćby na milimetr otworzysz te swoje piękne usteczka, a zakleję je tak bardzo, że zajmie ci pierdolony tydzień, aby to zdjąć. A jak będziemy sami – to będziesz miała cholerne kłopoty, kiedy wrócimy. Lepiej miej nadzieję, że pobyt tutaj przygotuje cię na no to, co zrobię z tobą później.
To mnie uciszyło.
Zostałam od niego odepchnięta, a łzy piekły moje oczy, kiedy starałam się utrzymać spokój, patrząc na swoje kolana, podczas gdy próbowałam dyskretnie wziąć głęboki oddech, aby się wziąć do kupy, kiedy szturchnięcie przeniosło mój wzrok na lewo. Spojrzałam na Louisa, który się do mnie uśmiechał, prawdziwym, szczerym uśmiechem, z niewątpliwym cieniem troski i współczucia.
Starałam się do niego uśmiechnąć, ale moje drżące usta nie były chętne do zrobienia tego. Ciasno je zacisnęłam, próbując utrzymać moje łzy na wodzy.
- Będzie dobrze – powiedział bezgłośnie, i tym razem, ignorując łzy na moim policzku, uśmiechnęłam się, z powrotem zatapiając się w samotnej ciszy i starając się przekonać do tego, że Louis miał rację.

~*~

Wróciliśmy chwilę później, ramię Harry’ego zaciągnęło mnie do domu, a następnie do salonu, idealnie ukazując jego gniew.
- Nie mogę uwierzyć, że ostatnio byłaś tak, kurewsko, nieposłuszna – warknął gniewnie, odwracając się z westchnieniem frustracji. Przebiegł palcami po niesfornych lokach, wyrażając udrękę i irytację na jego posturze – Naprawdę chcę mi się tym rzygać – splunął.
- Jakie to musi być dla ciebie niepokojące – odparłam, a słowy kołysały się w czystym sarkazmie – przepraszam za moje absurdalne zachowanie – to musi być wyraźnie niepokojące, a także przerażające, w jakiej się ty znajdujesz sytuacji. Proszę, przyjmij moje najgłębsze, szczere przeprosiny. Szczerze bardzo, bardzo przepraszam.
Zdałam sobie sprawę, że może przekroczyłam linię i pchnęłam go za daleko, zabrnęło to tylko tak bardzo z moim niepokojącą i nietypową wrednością, że ostatecznie mógł pęknąć. Wiedziałam, że on mógłby tylko dmuchnąć, a ja poniosłabym konsekwencję.
Ale on odwrócił się w moim kierunku, a ja w pełni oczekiwałam, aż gniew pokryje jego zimną posturę i byłam bardziej niż zaskoczona, kiedy na jego ustach zagrał uśmieszek, prezentując tylko odcień gniewu, ale najważniejsze wydawało się być przyjemnością i rozbawieniem. Zastygłam, kiedy powoli do mnie podszedł, mój oddech uwiązł w gardle, a oczy szeroko się otworzyły, kiedy zamknął między nami odległość.
- Jesteś dziś taka zadziorna – powiedział, a uśmieszek nie słabnął.
Wciąż stałam cicho, pewna tego, jak to się rozegra. Harry pochylił głowę w dół, a nieposkromione loki ocierały się o mój policzek, kiedy jego ciepły oddech zawiał na moim uchu i szyi. Przygryzłam wargę, starając się kontrolować mój oddech, kiedy serce mocno zabiło w piersi.
- Muszę przyznać – kontynuował ochryple, – że nawet mnie to kręci.
Niemal natychmiast cała moja pewność siebie wyparowała do powietrza, zostawiając nieśmiałą dziewczynką bez gniewu, frustracji i paliwa do nietypowego zachowania.
Jak to się nagle stało?
- Ja… t-to nie było moim zamiarem – wymamrotałam nieśmiało, a moje policzki przybrały barwę jasnego różu, cofnęłam się o krok, w nadziei, że zmniejszy to odległość między nami. 
Nieśmiało zerknęłam spod długich rzęs, a jego zielone oczy tańczyły z pożądania. Trzymałam dzielnie jego spojrzenie, ale kiedy przybliżył się do mnie, mój wzrok powędrował na podłogę. Na krótką chwilę, ramiona Harry’ego okryły mój pas, zanim jedna z rąk zabrała się do wkładania za ucho pasma moich włosów ze słodką czułością, która na wylot mnie oszukała, ale on nie dał mi czasu aby odzyskać i unormować oddech i uspokoić moje dzikie serce, kiedy jego usta przylgnęły do mojej szyi, całując delikatnie w górę i dół.
Moje powieki trzepotały szybko, a szyja instynktownie się wygięła, dając mu większy dostęp. W odpowiedzi poczułam jego uśmieszek na skórze.
- Byłaś niegrzeczna – wyszeptał, mrucząc.
Powinnam odepchnąć go, odmówić jego pocałunkom, zrobić coś logicznego – to byłoby to, co ktoś inny by zrobił. Ale nie byłam tym innym i nie cierpiałam logiki, a jego usta mąciły w mojej głowie.
- Może powinienem cię ukarać? – zaproponował Harry, głosem pieścił każdy nerw mojego ciała, jednocześnie powodując przebieg dreszczu strachu po kręgosłupie. Byłam zdenerwowana, zdezorientowana i rozanielona, moje serce waliła tak mocno, że myślałam, że rozerwie moją klatkę piersiową, a moje dłonie pociły się tak bardzo, że mogły spowodować kałuże na podłodze.
Nigdy wcześniej nie doświadczyłam czegoś takiego.
- Hmm? – zakpił.
Wiedziałam, że nie spodziewał się ani nie oczekiwał odpowiedzi słownej, on tylko się ze mną drażnił, podnosząc stale rosnące zdenerwowanie.
Mój umysł starał się dowiedzieć, o czym myślał i co planował, co on zamierzał zrobić? To byłoby coś podobnego do mojej ostatniej kary? Czy miałam siłę, aby z nim walczyć, czy po prostu poddać się jego wymaganiom i być posłuszna temu, czego ode mnie chciał? Czy ja tego chciałam?
Jego usta były miękkie, a pocałunki rozkoszne, chociaż gdzieś w głowie miałam świadomość, że nie było to w porządku,  a logika i rozum zaginęła gdzieś pod zderzeniem myśli. Nie sądzę, że chciałam, aby przestał, może mój umysł krzyczał w proteście, ale moje ciało mnie wydało, jakikolwiek oporny głos był zagłuszony, do czasu, aż nie słyszałam go w ogóle.
Zmusiłam moje powieki do otwarcia, choć Harry nie był w stanie być świadkiem mojej nowo nabytej wizji, która natychmiast została przerwana, a moje oczy ponownie się zamknęły.
Harry nagle uszczypnął wrażliwą skórę na mojej szyi, gryząc i ssąc, a moje usta uwolniły cichy krzyk w szoku na ostry ból. Nie przestawał, a moja odpowiedź zachęcała go do dalszych działań, a zęby szczególnie mocno szarpnęły w tamtym miejscu, bez zwątpienia pozostawiając dobrze widoczny znak, kiedy oderwał się i popatrzył.
- Moja – warknął ponownie w moją szyję, a jego ręka wiła się od aktualnej pozycji. Jedna pozostała na moich plecach, a druga zacisnęła się na moich długich włosach, lekko za nie szarpiąc, nie na tyle, aby zadać ból, ale wystarczająco, żeby moje głowa się odchyliła. Ostatecznie Harry wysunął swój język, tocząc nim ponad obolałą plamą, kojąc swoim dotykiem i dmuchnął w tamto miejsce.
Harry oznaczył mnie, fizycznie przypominało to o tym, że jestem jego. Jeśli nie mógł uwierzyć mi psychicznie, to pokazał mi to. I to nieco działało, bo nikt nigdy nie dotykał mnie w ten sposób i pomimo, że nie byłam w stanie zobaczyć tego co mi zrobił, wiedziałam, że moje ciało nigdy nie okazało takiej terytorialnej sympatii. 
Harry ponownie liznął językiem tamto miejsce, ale tym razem nie mogłam powstrzymać się od sapnięcia, ku jego przyjemności i rozrywce, znów uśmiechnął się przy mojej skórze.
Spowodował tym jęk zadowolenia, który wydobył się wbrew mojej woli i oczywisty był uśmieszek w jego głosie, oddychając płytko i ciężko, byłam niejasno świadoma, jak jego druga ręka podstępnie wiła się w dół moich pleców, powoli, stopniowo, odnajdując mój tyłek, a moja uwaga z pewnością się opanowała, a ciało odskoczyło, kiedy mocno go ścisnął.
Harry przyciągnął mnie z powrotem, a moją reakcją był wyciągnięcie ręki w miejsce, które Harry dotykał, ale moja dłoń nawet nie dotarła do połowy drogi, bo chwycił ją i poprowadził na poprzednie miejsce.
- Nie, nie – skarcił mnie tonem, który mogłam tylko opisać, jako protekcjonalny.
Zmarszczyłam brwi, pokusa, aby poczuć ból na mojej szyi zwiększała się, przez co nie wiedziałam, co robić, ale wiedziałam, że nie mogę nic zrobić wbrew woli Harry’ego, więc ramiona bezwładnie wisiały po bokach mojego ciała.
- Dobra dziewczynka – pochwalił z fałszywym uśmieszkiem. – Teraz chodź. – Jego ręka nie opuściła moich ramion i delikatnie za nie szarpnął, aby zachęcić mnie do pójścia za nim.
Byłam zdezorientowana, ciekawa i nerwowa, to nie była moja kara?
- Gdzie idziemy? – spytałam spokojnie, nieśmiałym i cienkim głosem.
Harry odwrócił się na chwilę w moim kierunku, uśmieszek znów drażnił jego wargi, a błysk łobuzerskich szmaragdowych oczach, kiedy otworzył oczy, aby powiększyć intensywne bicie mojego serca.
- Byłaś bardzo niegrzeczną dziewczynką.

__________________________________

O jezu. asdfghvkl :) Końcówka niczym z pornola. Powiem wam, że zesracie się przy następnym rozdziale. Kiedy pierwszy raz to czytałam, myślałam, że ją porządnie zleje i to było dla mnie wielkie zaskoczenie, kiedy powiedział, że go to kręci. O boziu, teraz pójdą te rozdziały jedne z moich ulubionych ;) Ale to co było, to pestka z tym co będzie xd Och i mam kilka spraw do omówienia:
Pierwsza, to muszę powtórzyć, że Little Bird jest TŁUMACZENIEM, nie jesteśmy autorkami tego fanfica. 
Druga, rozdziały NA PEWNO, będą się pojawiać co niedzielę, czasem w godzinach porannych, czasem w popołudniowych, a czasem w wieczornych, to zależy od tego, kiedy będziemy wolne. 
I trzecia. Prosimy, komentujcie. Nie, to nie jest tak, że robimy to tylko i wyłącznie dla komentarzy, po prostu chcemy wiedzieć, czy liczba czytelników się powiększa, czy maleje. Och zapomniałabym 51 obserwatorów i ponad 21 tys. wyświetleń. asdgdbjvl :) Dziękujemy, zawsze się cieszę, jak widzę 1 obserwatora więcej ;D
Tak, więc zobaczymy się chyba dopiero w sierpniu, ponieważ wyjeżdżam na obóz, a podczas mojej nieobecności rozdziały będzie dodawać Wasp ;) Życzę wam miłych wakacji i myślę, że dobrze się one wam zaczęły.


25 komentarzy:

  1. Asgfdffdgg kocham to opowiadanie :3 <3
    Szkoda tylko że rozdziały są raz w tygodniu, bo po prostu nie wytrzymuje aż tyle :D
    No ale w każdym razie, świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG nie mogę się doczekać następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  3. wowowowow
    wyczuwam +18, skjdnsadklsnd

    poważnie, miałam to samo, co ty.
    byłam pewna, że znowu ją uderzy, czy coś, a tu bum!
    jebudup, będą się pieprzyć?
    sakdnslakdmnsaddsmdlkm

    ogólnie, to Birdy jest strasznie pyskata.
    ja też jestem, ale nie aż tak.
    na jej miejscu, to bym srała ze strachu, a ta się stawia.
    no ale cóż, widocznie tak ma być.

    świetny rozdział.
    czekam na kolejny :)
    pozdrawiam x
    @awmyhazz

    OdpowiedzUsuń
  4. Okej, zapomniałam jak się oddycha @bumbumbumxx

    OdpowiedzUsuń
  5. cfdivb omg jezu Harry co ty kombinujesz? :O~ @niallakamyboss

    OdpowiedzUsuń
  6. O.o Harry jest... bipolarny to na pewno, ale w dzisiejszym odcinku to mnie zagiął :D Ja byłam pewna, że znów jej lutnie, ale nie :D Się nam chłopak nakręcił :D
    Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. czekać cały tydzień!?
    CO?
    to jakiś żart?
    boziu umieram Harry jaki napalony awh god.
    biedny Lou :/
    ale jakiego trzeba mieć cela by trafić w oko? hahaha
    Niall jaki podstępny, zagadał, że niby taki miły i ta cała reszta, a tu proszę!
    Miłego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "nie miałam problemu w ukryciu, że jednym wytłumaczeniem, dlaczego się tak zachowywał było to, że ktoś wepchnął mu kij do tyłka, po prostu tak jakby miał okres."
    Birdy mistrz hahha

    Końcówka mnie zniszczyła o jezu
    Żyję tym ff

    Papa

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja chcę już kolejny rozdział :(

    OdpowiedzUsuń
  10. O JA PIER DO LE :O ASDFGGHJKLFS *-* CZEKAM!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże następny rozdział musi być świetny! Chce go już!

    OdpowiedzUsuń
  12. O fuck! !! Inaczej nie potrafię opisać tego rozdziału. Chcę już następny! !! Awfabcjihimng.... @crazy_blob

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo jezu :O
    Nie spodziewalam się tego , harry kurcze nigdy cie nie ogarne , Birdy już jest jego,watpie ze bedzie chciala od niego jeszcze kiedykolwiek uciec , Niegrzeczne dziewczynka xd
    Zycze powodzenia w tlumaczeniu i do nastepnego ;*
    PS.udanego obozu :***

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG!? Jvvhhivciedxtsob *_*

    OdpowiedzUsuń
  15. Afhkcsrujvs. Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału. : 3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też myślałam że ją zleje...
    Ale coś mi się wydaje że twoje ulubione rozdziały będą też moimi xD
    Nie mogę się doczekać już na następny :)
    @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  17. U lalalalala :D Ale się dzieje ;3
    Moim zdaniem Birdy też mogłaby trochę przystopować. Ja wiem, że została porwana, dziadek jej umarł i w ogóle, ale kurde, gdyby się słuchała Harry'ego, to nie byłoby jej tak źle.
    Kurde ! Nie sądziłam, że po słowach Birdy, Harry się uśmiechnie ;o Myślałam, że zacznie na nią wrzeszczeć, że co ona sobie wyobraża, że przegina, a tu takie zaskoczenie :D Haroldzie, nie rozumiem Cię xd
    Świetny rozdział, czekam na nexta xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  18. no no, ciekawa jestem co będzie dalej :D
    rozdział świetny, cudowny i taki aasdfghjkjkl! <3
    kochamm!
    i czekam na następneee! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  19. jejku ja chcę już następny boże taki świetny rozdział dodałaś < 3 awwwwwww. kocham to ff . @Hazz_My_Angel

    OdpowiedzUsuń
  20. macie nową czytelniczkę! <3 wspaniałe tłumaczycie! :) oby tak dalej dziewczyny ;* bloga znalazłam kilka tygodni temu i stwierdziłam, że przeczytam. W sumie w jeden dzień przeczytałam wszystkie rozdziały i poczułam niedosyt. chce więcej i więceeeej <3 czekam na nexta! pozdrawiam i z góry dziękuje za to, że to tłumaczycie ;* @FuckMeStylees69

    OdpowiedzUsuń